Tylko czarne białe
To jest proste widzę wiem
Już tu siedzę jakiś czas
Lubię dużo wiedzieć
I nie wzrusza mnie już nic
Sterowany jestem wciąż
Nie musisz starać się
Przecież jesteś też jak ja
,,Czy słyszysz, czy słyszysz Co tu dzieje się od lat Jaki wokół siebie szum wytwarza ten fatalny świat "*
,,Długośmy na ten dzień czekali
Z nadzieją niecierpliwą w duszy
Kiedy bez słów Towarzysz Stalin
Na mapie fajką strzałki ruszy.Krzyk jeden pomknął wzdłuż granicy
I zanim zmilkł zagrzmiały działa
To w bój z szybkością nawałnicy
Armia Czerwona wyruszała.A cóż to za historia nowa?
Zdumiona spyta Europa
Jak to? To chłopcy Mołotowa
I sojusznicy Ribentroppa."**
Pod tym linkiem ukrywa się moja pierwsza praca, o jednym z miast, z którego tożsamości składam się po części i ja.
Stolica szarości. Stolica biało-czerwonych barw ŁKS-u. Stolica szarości-premium Instagrama i stolica szarości-budget ciemnego tynku na cegle. Stolica zieleni wyklętej, partyzancko porastającej połacie ścian. Stolica czerwono-białych barw RTS-u. Stolica żółci pordzewiałych tramwajów. Stolica czerwieni pamiętnego czerwca. Stolica błękitu policyjnej suki.
Paradoksalnie - stolica kolorów.
Kolorowo jednak nie jest, kolorowo nigdy nie było i nie będzie. Może należałoby zreinterpretować znaczenie tego słowa patrząc przez pryzmat miasta Łódź? Kolorowa szarość czy szara kolorowość? Może obydwie?
Tak, to jest właśnie wytrych. Coś tylko szarego zaniknie, pogrąży się w cieniu błyskotek. Coś kolorowego podejdzie pod kicz, utopię kolorów. Kolorowe motyle umierają najszybciej.
Niezniszczalna Łódź, ta sama Łódź, która swoim niemym SzarKolorem zaprasza do rozmowy. Ubrana jest skromnie, na imprezie szesnastu stolic podpiera raczej ścianę - mimo, że stoi w samym środku dyskoteki. Muzykę i parkiet Łódź zostawia dla innych, nikogo nie ocenia, z nikogo nie szydzi. Jest wyrozumiała i pomimo młodocianego wieku najdoroślejsza z towarzystwa. W przeszłości problemy się zdarzały, jednakże mało kto Łódź w ogóle wysłuchał. Metropolia nauczyła się więc żyć po swojemu, z czasem przebudowując swą osobowość. Raz było lepiej, raz było gorzej - to jednak twarda teraźniejszość jest najważniejsza.
Tęsknię do Łodzi, jak do dobrego przyjaciela (idola?), wyczekuję bystrego spotkania. Dzisiejsze czasy wzmacniają przywiązanie, bo coś, co widzi się rzadko wystaje poza rutynę, jest nietuzinkowe.
ps. może trochę przesłodziłem :p cukier jest dobry, ale niezdrowy. kolorowy swą białością. elo